czwartek, 14 czerwca 2012
Sztuka przetrwania
Dowiedziałem się, że dużo nietoperzy ginie, zanim ukończy pierwszy rok życia. Dziećmi co prawda troskliwie opiekują się mamy, ale podczas długo utrzymujących się niekorzystnych warunków pogodowych może zabraknąć pokarmu. W czasie deszczu i silnych wiatrów nie ma sensu wylatywać na łowy, ponieważ również owady nie latają.
Niedoświadczone nastolatki z kolei często ulegają wypadkom. Nauka latania jest jednym z najniebezpieczniejszych zajęć. Sam pamiętam jak zaczynałem – byłem nawet przedmiotem drwin kolegów. A jak już opanowałem technikę, to zdarzyło mi się wlatywać do domów przez otwarte okna. Miałem szczęście, że ludzie wiedzieli, co zrobić, abym przestraszony odnalazł drogę na zewnątrz. Zostawiali otwarte okno, gasili światło i stali cicho przy ścianie, a ja, kiedy opanowałem przerażenie, wylatywałem na wolność.
Oprócz nauki polowania musiałem też poznać, jak unikać drapieżników. Koty i kuny domowe potrafią dostać się na strychy, gdzie śpimy w dzień. W nocy z kolei zagrożeniem dla nietoperzy są sowy. Na szczęście udało mi się opanować sztukę przetrwania i jutro obchodzę swoje pierwsze urodziny.
środa, 13 czerwca 2012
Nowa Natura 2000 dla nietoperzy
Skomplikowany. To chyba najlepsze określenie dla obecnego systemu ochrony przyrody w Polsce. Wśród wielu form ochrony prawnej, w ramach której także my – latające ssaki jesteśmy chronione, na szczególną uwagę zasługuje Europejska Sieć Ekologiczna Natura 2000. Przyrodnicy z PTOP „Salamandra” i Klubu Przyrodników właśnie zgłosili kolejną propozycję poszerzenia tej sieci w Polsce – między innymi ze względu na potrzebę skuteczniejszej ochrony nietoperzy. Niektóre z tych propozycji wynikają z potrzeby korekty błędów w dotychczasowym wyznaczaniu sieci, a część jest wynikiem postępów w znajomości walorów przyrodniczych Polski.
Wspomniana Sieć składa się z wielu oddzielnych obszarów Natura 2000. W Polsce jest ich obecnie 963, w tym 825 tak zwanych obszarów siedliskowych (w ramach których mogą być także chronione nietoperze). Na obszarach tych można prowadzić wszelkie działania – w tym gospodarcze, z wyjątkiem takich, które mogą zaszkodzić gatunkom lub siedliskom, dla ochrony których je utworzono. Dzięki tej zasadzie udało się w ostatnich latach uratować wiele zimowisk i schronień letnich nietoperzy, a także mnóstwo innych przyrodniczych perełek.
My – nietoperze, jak i wiele innych zwierząt i roślin, wiele zawdzięczamy wymienionym wyżej dwóm organizacjom przyrodniczym. W roku 2004 polski Rząd zgłosił do siedliskowej części Sieci zaledwie 3,7% Polski. W kolejnych latach organizacje te przygotowywały kolejne propozycje uzupełnień i walczyły o nie wszystkim legalnymi sposobami, włączając to skargi do Komisji Europejskiej. Stopniowo udawało się poszerzać Sieć, zgodnie z tymi propozycjami. Obecnie obszary siedliskowe zajmują prawie 12% powierzchni Polski – jest to wciąż nieco mniej, niż wynosi średnia dla Unii Europejskiej. Niestety, w przypadku obszarów, które utworzono dla ochrony nietoperzy, sposób ich wyznaczania jest wciąż w wielu przypadkach dziwaczny. Są np. obszary Natura 2000, które utworzono dla ochrony ważnych kolonii rozrodczych, z których w ostatniej chwili wycięto… wszystkie obszary zabudowane, wliczając w to budynki, w których są zlokalizowane te kolonie. Gdzie indziej objęto ochroną np. sam strych, ale nie są chronione tereny, na których nietoperze z danej kolonii żerują. A jeśli one zostaną niekorzystnie przekształcone – co miałyby jeść nietoperze z danego strychu? Dystans, który karmiące mamy mogą przelecieć w ciągu jednej nocy na żerowiska i z powrotem, jest ograniczony. Obszary tworzone dla innych gatunków też często nie są właściwie wyznaczone. Dlatego przyrodnicy z „Salamandry” i Klubu nadal starają się zachęcać Rząd do poprawiania i uzupełniania sieci.
W ubiegłym tygodniu Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska otrzymała od tych organizacji kolejną porcję propozycji poprawy lub uzupełnienia sieci. Lista ta obejmuje aż 69 obszarów Natura 2000. Jednak w przypadku 15 z nich zaproponowano jedynie korektę opisów już wyznaczonych obszarów – najczęściej poprzez poszerzenie listy gatunków, które mają być w nich chronione. Najwięcej, bo 35 propozycji, dotyczy zwiększenia powierzchni (nieraz znacznego) istniejących obszarów. Aż 30 z nich ma być powiększone po to, by skuteczniej chronić nietoperze! Zaproponowano także utworzenie 19 zupełnie nowych obszarów, w tym 8 dla ochrony nietoperzy. Pozostałe nowe obszary mają chronić susły moręgowane (1 obszar), rzadką roślinę – lipiennika Loesela (5), ciepłolubne murawy (1), cenne mokradła – tak zwane torfowiska alkaliczne (4) oraz podwodne łąki glonów – ramienic (1). Warto trzymać kciuki za przyjęcie tych propozycji przez Rząd.
wtorek, 12 czerwca 2012
Blaski i cienie zabytków
Jak już pisałem, lubię zwiedzać moje miasto. Zauroczył mnie wielki budynek nad rzeką z wysokimi wieżami i mniejszymi wieżyczkami. Postanowiłem wczoraj nie wracać do dziupli i przespać dzień w niewielkiej niszy, wysoko nad ziemią. Nie powiem, było nawet miło... Do czasu, aż zapadł zmierzch i musiałem opuścić zabytkowe mury. Ziewnąłem i poleciałem. Niestety – jak tylko wyleciałem z wieżyczki, gdzie panował przyjemny mrok, uderzył mnie strumień silnego światła i oślepił tak, że straciłem orientację, skręciłem i uderzyłem się boleśnie w łapkę niezgrabnie siadając na dachu. Byłem naprawdę przestraszony tym „atakiem” światła w nocy. Po chwili ból trochę zelżał i parę machnięć skrzydeł wyniosło mnie z tego nieprzyjaznego miejsca...
Dziś, trochę z ciekawości, a trochę ze złości, poczytałem na temat przyjaznego i nieprzyjaznego dla nocnych zwierząt oświetlania budynków. Przeczytajcie i wy:
Oświetlenie przyjazne nocnym zwierzętom:
• używaj lamp, które świecą ku dołowi (których światło nie przekracza linii horyzontu)
• stosuj nocne oświetlenie tylko tam, gdzie jest naprawdę przydatne i tylko wtedy, kiedy jest to potrzebne
• do oświetlania domu na zewnątrz używaj żarówek o możliwie niskiej mocy
• kiedy idziesz spać – wyłączaj zewnętrzne oświetlenie – czujniki ruchu umożliwią włączenie światła, gdy będzie to potrzebne
• używaj żarówek dających światło żółte lub pomarańczowe, które jest bardziej przyjazne dla ludzi i zwierząt
• nie oświetlaj potencjalnych schronień nietoperzy, a w żadnym razie nie oświetlaj wylotów z takich miejsc, o których wiadomo, że w ciągu dnia przebywają tam nasze kolonie rozrodcze
• i najważniejsze – powiedz o tych zasadach innym dwunożnym znajomym!!!Przetłumaczone z ulotki EUROBATSU.
Oświetlona nocą katedra w Poznaniu
Fot. A. Kepel
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Nietoperzowy Old Spice
Oczywiście nietoperze mają świetny słuch, ale to wcale nie jest nasz jedyny czuły zmysł. Gdy byłem mały, to wracająca z polowania mama rozpoznawała
mnie po głosie i… zapachu. Każdy z nas ma bowiem własną niepowtarzalną woń. Ale
są nietoperze, które pachną tak intensywnie, że wyczują je nawet ludzie.
Intensywny zapach piżma może świadczyć o obecności borowca czy karlika
drobnego. Po co jednak w ten sposób ujawniać się i narażać na
niebezpieczeństwo? Otóż samce borowiaczków, borowców i karlików mają specjalne
gruczoły policzkowe produkujące wydzielinę, która służy do znakowania
terytorium. Oznaczają nią swoje kryjówki oraz miejsca odpoczynku i zalotów.
Intensywny zapach przywabia kobitki, a im więcej, tym lepiej. Borowce i karliki
należą bowiem do nietoperzy, które w okresie godowym tworzą haremy.
Czy wiecie, że istnieje nietoperz o zapachu lubczyku? Jest nim molos
europejski. Z kolei tropiki zamieszkują nietoperze o zapachu wanilii czy
cynamonu. Więcej o pachnących nietoperzach możecie przeczytać tutaj.
niedziela, 10 czerwca 2012
Pusty talerz w pełnej spiżarni
Dziś znów wybrałem się na polowanie z Wieśkiem, nockiem rudym, o którym Wam już opowiadałem. Ponieważ Wiesiek łowi owady niemal wyłącznie nad wodami, a mi wystarczy do tego kilka drzew i jakieś zarośla, polecieliśmy w dół niewielkiej, płynącej przez lasy rzeczki, aż do rozległego stawu. I tam zrozumiałem, o co chodziło Wieśkowi, kiedy skarżył się, że nie każda woda nadaje się do polowania dla nocków rudych. Gdy lecieliśmy wzdłuż rzeki i ja, co jakiś czas, podjadałem sobie a to ćmę, a to pająka, ze zwieszających się nad korytem gałęzi, Wiesiek zniżał lot i zaczynał wywijać te swoje śmieszne kółka, muskając stopami taflę wody i raz po raz podając sobie do pyszczka smaczne kąski. Robił to jednak wyłącznie w miejscach, gdzie nurt rzeczki był spokojny, a tafla – gładka i bez zmarszczek. Kiedy nurt przyśpieszał i zaczynał bulgotać na kamieniach i zwalonych pniach, Wiesiek rezygnował, choć właśnie w takich miejscach roiło się od pysznych owadów – ochotek, chruścików, jętek. Gdy nurt zwalniał, a fale i wiry znikały, Wiesiek wznawiał polowanie, choć w takich miejscach nieraz – jak sam mówił – znaleźć można było pojedyncze ochotki, siedzące na tafli, po tym, jak kryjące je poczwarki wynurzyły się z toni. Zdziwiło mnie to tak, że musiałem usiąść na pniu i podrapać się kciukiem między uszami.
Wreszcie dolecieliśmy do stawu. Zacząłem oblatywać przybrzeżne szuwary i krzewy wierzb, delektując się delikatnymi pająkami i tłustymi muchami, jakie siedziały w odrętwieniu na liściach roślin. Część stawu porośnięta była gęstą rzęsą, liśćmi grzybieni, rdestnic, nic więc dziwnego, że tam roiło się wprost od owadów, zwłaszcza drobnych muszek, które – jak zauważyłem – stanowiły ulubiony przysmak Wieśka. Ale on – tu kolejne zdziwienie – trzymał się od tamtej części stawu z dala, uporczywie zataczając swoje kółka nad jedynym, wolnym od roślin, fragmentem. Co to ma znaczyć? Taki doświadczony nietoperz, a nie potrafi odróżnić dobrego żerowiska od takiego sobie? Przecież żyje na tym świecie znacznie dłużej niż ja. Usiedliśmy na chwilę na pniu przybrzeżnej olchy, żeby odpocząć. Wtedy Wiesiek, mając chyba dość moich uporczywych pytań, wyjaśnił mi wszystko.
Otóż nocki rude potrzebują do polowania idealnie gładkiej tafli wody, gdyż tylko na tle takiej tafli ich echolokacja jest w stanie wykryć owada – uszy zarejestrują echo powracające od maleńkiej muszki czy chruścika. Gdy lustro wody jest pomarszczone lub pokryte pływającymi roślinami, powstaje tyle dodatkowych ech i zakłóceń, że zupełnie zacierają one obraz ofiary – nie sposób odróżnić, które echo jest od czegoś do jedzenia, a które jest niechcianym szumem tła. Wiele tych zmarszczek, czy listków rzęsy, jest przecież większych niż rojące się nad wodami ochotki. Nad rzekami, w miejscu gdzie nurt przyspiesza i kotłuje, płynąca woda wytwarza też strasznie dużo szumu, do tego stopnia, że ciężko jest usłyszeć echa własnych sygnałów. Ale kiedy już Wiesiek znajduje takie idealne lustro, napełnia sobie brzuszek znacznie szybciej niż ja – nad wodami zawsze kręci się jakieś jedzonko.
Przykład idealnego żerowiska dla nocka rudego - rzeczka o spokojnym nurcie
i osłonięte zbiorniki wodne o gładkiej, w większości nie zarośniętej tafli wody.
i osłonięte zbiorniki wodne o gładkiej, w większości nie zarośniętej tafli wody.
Fot. A. Kepel
sobota, 9 czerwca 2012
Włosy zdradzają pochodzenie właściciela
Nietoperze zwykle nie lubią sów. Może dlatego, że niektóre sowy, np. puszczyki, lubią nietoperze (jeść). Nie powiem więc, że przepadam za Joanną – sową uszatą, która mieszka po sąsiedzku. Groźna to ona nie jest, ale za to jaka przemądrzała! Lubi wpaść niezapowiedziana niby na pogaduchy, ale rozmowa z nią jest dość jednostronna. Świetnie ukazuje to przykład „konwersacji” z dzisiejszego ranka. Ledwo wróciłem z polowania i szykowałem się do snu – poranne światło wpadające przez otwór dziupli przesłoniła pierzasta głowa ze sterczącymi uszami:
– Cześć gacek! No nie bój się, przecież mówiłam, że nie lubię latających myszy. Łowię tylko te, które biegają. Pomyślałam, że zainteresuje Cię, co dziś usłyszałam o nietoperzach...
– Nie, nie powiem od kogo, nie bądź taki ciekawski. W końcu jestem znana jako Sowa Mądra Głowa.
– Słuchaj: daleko, daleko stąd, za oceanem, wypróbowano nową metodę badania tras migracji nietoperzy. Kiedy wy – głupiutkie – śpicie zimą w jaskini, dwunożni badacze pobierają odrobinę waszego futerka i potem poddają je w laboratorium szczegółowym analizom. Na podstawie wyników są w stanie powiedzieć, skąd dany delikwent pochodzi. Oczywiście to nie jest proste i tanie. Badają, ile i jakich stabilnych izotopów wodoru występuje w pobranych włosach (nie rób takich wielkich oczu!) i porównują z mapami rozmieszczenia tych izotopów w wodach powierzchniowych. I już wiedzą gdzie się urodziłeś!
– No dobrze, nie ty, nie ty, ale twoi pobratymcy. To tak, jakbyś nosił swoją metrykę urodzenia na futrze.
– Że co? Mam nadstawić ucho to mi coś powiesz? To nie jest żadne ucho, tylko takie tam piórka. Co mówisz? Spać ci się chce? To śpij, tylko nie chrap tak, jak ostatnio – bo znowu wsadzę tu głowę i zrobię: u-huuuuuuu!I poleciała. Wy coś z tego zrozumieliście? Ja niewiele. Szukałem trochę w Internecie, z nadzieją, że coś znajdę. W końcu trafiłem na ten artykuł. Pewnie nikt jej nic nie powiedział, tylko tam to znalazła. Jak znacie angielski, możecie poczytać.
Joanna – sowa uszata (Asio otus)
piątek, 8 czerwca 2012
Z okazji Euro 2012 o rekordach
Dzisiaj ludzie rozpoczęli międzynarodowe zawody w grze, w której rywalizują 11-osobowe drużyny z różnych krajów. My, nietoperze, też mamy swoje konkurencje. Ścigamy się np. o to, który z nas jest najsilniejszy czy najprzystojniejszy, najdalej lub najszybciej lata. Może więc troszkę statystyki z okazji Euro 2012.
Jeśli chodzi o kategorię wagową, to rekordziści mieszkają w tropikach. Spotykany w Tajlandii i Birmie ryjkonos malutki ma zaledwie 3 cm i jest najkrótszym ssakiem świata. Pod względem masy ciała (1,7 – 2 g) jest bezkonkurencyjnie najlżejszym nietoperzem, ale wśród innych ssaków ma jednego rywala, z którym może się ścigać – ryjówka etruska miewa wagę od 1,2 do 2,7 g.
Pod względem maksymalnych rozmiarów ciała nietoperze nie mają szans w wyścigu o palmę pierwszeństwa z innymi ssakami. Wyobrażacie sobie latającego nietoperza potężniejszego niż wieloryb? To byłby widok! Na pewno stanowiłyby poważne zagrożenie dla ruchu lotniczego… Ale i tak największe nietoperze są prawie 1000 razy cięższe od ryjkonosa malutkiego – ważą koło 1,6 kg i mają koło 1,5 m rozpiętości skrzydeł. Rozmiary takie osiągają różne gatunki żyjących w tropikalnych regionach Azji rudawek z rodzaju Pteropus. Konkurencja między nimi jest ostra – jedne mają nieco większe skrzydła, inne bywają nieco masywniejsze lub dłuższe. W locie robią naprawdę wrażenie!
W Europie najlżejszym nietoperzem jest karlik malutki (5 g), a wagę ciężką reprezentuje borowiec olbrzymi (50 g). Ja z masą ciała 8 g lokuję się raczej w wadze lekkiej. Ale za to pod względem proporcji wielkości uszu do wielkości ciała biję większość innych nietoperzy na głowę.
Zawody w szybkości lotu zdominowały molosy (nietoperze z rodzaju Tadarida). Różne gatunki z tego rodzaju idą w tych wyścigach łepek w łepek. W locie po prostej osiągają ok. 65 km/h, a w locie nurkowym mogą się rozpędzić aż do 130 km/h. Oczywiście wśród innych ssaków nie mają konkurencji. Zawodów pod względem najwolniejszego lotu nie me sensu organizować – wiele z nas (ja też) potrafi bowiem zawisać w powietrzu w jednym miejscu, a nawet lecieć na wstecznym.
Ale w piłkę nożną grać nie potrafimy. Pod tym względem ludzie są od nas lepsi…
Rudawka malajska
Fot. A. Kepel
PS. Rudawka malajska ma zapewne największą rozpiętość skrzydeł wśród nietoperzy, ale startuje też w konkurencji lotów długodystansowych. Przedstawiciele tego rodzaju, zwani też latającymi lisami, potrafią migrować na odległości ponad 3000 km, przelatując bez odpoczynku duże odległości między wyspami oceanicznymi.
środa, 6 czerwca 2012
Zagadkowy dom
Niedawno pytałem, czy wiecie gdzie znajduje się dom pod nietoperzem. Proszono mnie, aby podać bliższe namiary. Aby ułatwić odpowiedź dodam, że budynek mieści się w dzielnicy Jeżyce w Poznaniu. Przy okazji nazwa tej części miasta nie pochodzi od jeży. Już w średniowieczu znajdowała się tu wieś Jeżyce lub Jerzyce. Najprawdopodobniej tereny te należały kiedyś do rycerza o imieniu Jeż albo Jerzy, a potem do jego synów zwanych Jeżycami. Wieś ta dopiero w 1900 roku została włączona w granice miasta. Wtedy też zaczęto stawiać piękne secesyjne kamienice. Ich twórcami byli często wybitni poznańscy architekci. Nazwa dzielnicy stała się popularna w całej Polsce dzięki książkom Małgorzaty Musierowicz. To tutaj właśnie bohaterowie „Jeżycjady” przeżywali swoje przygody i bywali w pobliżu domu z wizerunkiem nietoperza. Poniżej zamieszczam inne ujęcie tego budynku. Czy teraz już wiecie, gdzie dokładnie stoi ten secesyjny dom?
PS. Odpowiedź pojawiła się już w komentarzach - można sprawdzić.
Jesteście rewelacyjni.
Dom pod nietoperzem
Fot. A. Jagielska
PPS. Wczoraj zapraszałem też do Ogrodu Dendrologicznego przy okazji zwiedzania wystawy prac plastycznych Gacki 2012. Poszperałem w Internecie i dowiedziałem się, że rośnie tam przeszło 900 taksonów roślin drzewiastych. Taksonem może być gatunek, odmiana lub forma. Można tutaj nauczyć się rozpoznawania niemal wszystkich polskich gatunków drzew oraz wielu krzewów. Dla porównania zgromadzono tu także gatunki azjatyckie i północnoamerykańskie. Ciekawostką jest największy zbiór rodzimych gatunków jeżyn (80 odmian), które tworzą Kolekcję Narodową. Dla mnie najbardziej interesujący był stawek, bo w jego pobliżu latało wiele smakowitych owadów. Chyba znowu dziś tam polecę.
wtorek, 5 czerwca 2012
Konkurs plastyczny rozstrzygnięty
W kwietniu zachęcałem na blogu do udziału w Ogólnopolskim Konkursie Plastycznym dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów „Gacki 2012”, zorganizowanym przez PTOP „Salamandra”. Rezultat przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Przesłano ponad 2000 prac. Komisja konkursowa miała niesamowicie trudne zadanie, aby nagrodzić tylko po 5 najlepszych prac z każdej grupy wiekowej uczestników. Nazwiska autorów nagrodzonych prac znajdziecie na stronie www.salamandra.org.pl/gackiopis.html.
Aby na własne oczy zobaczyć najlepsze z nadesłanych dzieł (nie tylko te nagrodzone), trzeba przyjść na wystawę pokonkursową, która odbędzie się na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Poniżej plakat informujący o dokładnym miejscu, terminie i godzinach otwarcia tej ekspozycji. Potrwa ona od 9 do 30 czerwca. Poza pracami plastycznymi będzie tam także sporo informacji o nas – nietoperzach, opracowanych przez przyrodników z „Salamandry”. Warto więc znaleźć chwilę, by odwiedzić tę wystawę. Można przyjść z rodziną, ale organizatorzy zachęcają nauczycieli, by przyprowadzali całe klasy. A ja radzę, by zwiedzanie tej wystawy połączyć z wizytą w sąsiednim parku dendrologicznym (z ciekawymi drzewami i krzewami), należącym do Uniwersytetu Przyrodniczego. Byłem tam zeszłej nocy – niezwykłe miejsce!
A oto jedna z nagrodzonych prac:
Jest to dzieło Agnieszki Zagraby z III Gimnazjum św. S. Kostki w Lublinie
(II miejsce w kategorii 13-16 lat)
piątek, 1 czerwca 2012
Skąd się biorą dzieci?
U nietoperzy, podobnie jak u ludzi, jest to najtrudniejsze pytanie, które słyszy każdy rodzic. Ja także, jako dziecko, chciałem dostać na nie odpowiedź.
Potrzebni są oczywiście tata i mama, którzy muszą się spotkać. Okres takich randek nazywa się godami. Żyjące w Polsce nietoperze odbywają gody późnym latem i jesienią, a niektóre dodatkowo w czasie zimowania. U gacków zdarza się także obserwować zachowania godowe wiosną. Co ciekawe – panie nietoperzyce w naszej strefie klimatycznej zachodzą w ciążę zawsze dopiero wiosną – w kwietniu, a więc czasem wiele miesięcy po godach.
Stan błogosławiony trwa od półtora do ponad dwóch miesięcy. W tym czasie kobitki przebywają razem – tworząc tak zwane kolonie rozrodcze. U nas, gacków, są one niewielkie, czasem tylko po kilka osobników, ale u innych gatunków mogą być ich setki. W Polsce takie najliczniejsze zgrupowania tworzą nocki duże, których nawet ponad tysiąc może przejąć we władanie całe poddasze.
W tej chwili ciąża u wszystkich nietoperzy jest już bardzo zaawansowana. Jak kilka dni temu odwiedziłem strych, na którym się urodziłem, wszystkie panie były bardzo grube i wyglądały, jakby zaraz miały rodzić. Lada dzień pojawią się więc pierwsze maluchy. A jakie są nieporadne na początku! Nagie, ślepe... Jednak mimo małych rozmiarów ciała, ich stopy i kciuki są już prawie tak duże jak u dorosłych – wyglądają przez to bardzo pokracznie. Ale ma to swoje uzasadnienie. Podczas porodu najpierw wysuwają się te wielkie stopy, którymi natychmiast chwytają futro matki. Zapobiega to upadkowi z wysokości. Każde dziecko początkowo trzyma się kurczowo rodzicielki, nawet gdy ona poluje.
Dziś dzień dziecka – składam więc najlepsze życzenia dzieciakom – nietoperzowym, ludzkim, ptasim… wszystkim!
Noworodek borowca wielkiego
Fot. A. Kepel
Subskrybuj:
Posty (Atom)






