poniedziałek, 9 lipca 2012

Echolokacja


W poprzednim wpisie zachęcałem do obejrzenia filmu, pokazującego polujące i pijące wodę nietoperze. Wspomniałem, że przy orientacji w przestrzeni posługujemy się echolokacją. Wydajemy dźwięki i nasłuchujemy ich echa, które dociera do nas odbite od elementów otoczenia. Sygnały muszą być krótkie, aby ich wysyłanie nie zakłócało odbioru tych, które powracają. Czas od wydania dźwięku do odebrania jego echa wskazuje nam odległość od przeszkody czy ofiary. Powinniśmy wydawać głośne dźwięki, aby usłyszeć słabsze powracające echo. Rzeczywiście nasze głosy mogą mieć natężenie nawet 130 dB, które jest progiem bólu dla człowieka. Jednak dzięki wysokiej częstotliwości jesteśmy dla was niesłyszalni (wyjątkiem są borowce mające niską częstotliwość) a różnorodnie zbudowane uszy pozwalają nam rozpoznać kierunek, z którego wracają sygnały echolokacyjne.

Dwie rodziny naszych krajowych nietoperzy różnią się sposobem wykorzystywania echolokacji oraz dostosowaną do niej budową ciała. Mroczkowate, do których należę, oddzywają się przez pyszczek, a nasze głosy mają zmienną częstotliwość i rozległy szerokopasmowy zakres. Każdego przedstawiciela naszej rodziny rozpoznacie po charakterystycznym wyrostku w uchu tzw. koziołku. Podkowcowate natomiast wydają dłuższe dźwięki o stałej częstotliwości przez nos. Narośle na nosie pomagają im skupić i nakierować sygnał z obu otworów nosowych wprost na ofiarę. Swoją nazwę podkowcowate zawdzięczają właśnie fałdowi skórnemu w kształcie podkowy na nosie. Ich uszy pozbawione są koziołków. 

piątek, 6 lipca 2012

Nietoperze w ruchu

Przypomniało mi się, jak zrobiliśmy imprezę z okazji urodzin syna kolegi. Kumpel borowiec wielki Borys świętował narodziny Zdzisia oczywiście u mnie, bo mam komputer i  tzw. wolną chatę. Oglądaliśmy filmiki na you tube i natrafiliśmy na świetny materiał o nietoperzach. Wspaniałe ujęcia pokazują, w jaki sposób lokalizujemy gładką powierzchnię wody i jak pijemy. Proszę obejrzyjcie i wy.




My nietoperze każdą gładką powierzchnię interpretujemy jako wodę i w środowisku naturalnym najczęściej okazuje się to prawdą. Naukowcy badali nasze reakcje na gładkie płyty z metalu, tworzywa sztucznego i drewna. Różne gatunki dorosłych owadożernych nietoperzy próbowały wielokrotnie napić się z tych powierzchni, polegając przede wszystkim na echolokacji i swoim doskonałym słuchu. Inne zmysły, takie jak wzrok, węch czy dotyk były wykorzystywane przez nie w minimalnym stopniu. Postanowiono sprawdzić czy jest to zachowanie wrodzone czy wyuczone. W tym celu w tym samym eksperymencie wzięły udział młode nietoperze, które nigdy wcześniej nie korzystały z naturalnego wodopoju takiego jak staw, jezioro czy rzeka. Zachowywały się identycznie jak dorosłe. Nasza reakcja na gładkie powierzchnie jest więc wrodzona i w naturze umożliwia nam przetrwanie.

środa, 4 lipca 2012

Jak szybko pracują mięśnie nietoperzy?


Echolokacja służy nam nietoperzom do orientowania się w przestrzeni i ułatwia polowanie. Wydajemy dźwięki, które odbijają się od przeszkód lub poruszającego się owada i wracają jako echo do naszych uszu. Są to ultradźwięki o częstotliwości zwykle powyżej 20 kHz, które powstają w krtani, a emitowane są przez nos lub pyszczek. I właśnie naszymi mięśniami głosowymi zainteresowali się naukowcy. Okazało się, że mięśnie nietoperzy potrafią kurczyć się ok. 100 razy szybciej niż typowe mięśnie szkieletowe. Najszybsze mięśnie ludzi sterują ruchem gałki ocznej, ale i tak są 20 razy wolniejsze od naszych mięśni. Podczas ostatniej fazy polowania musimy znać aktualne położenie uciekającej ofiary i wydajemy wtedy serię szybkich krótkich dźwięków nawet do 190 dźwięków na sekundę. Oznacza to, że nasze mięśnie kurczą się z częstotliwością do 190 razy na sekundę. Inaczej mówiąc: skurcz i rozkurcz mięśnia następuje w czasie krótszym niż jedna setna sekundy!  

sobota, 30 czerwca 2012

Nietoperze przychodzą na świat


Kończy się czerwiec, czyli miesiąc, w którym młode nietoperze przychodzą na świat. Ja także urodziłem się w tym miesiącu. Nietoperze nie tworzą par i wyłącznie mamy opiekują się dziećmi przez okres 4-6 tygodni. Tatusiowie nie biorą udziału w karmieniu czy wychowaniu młodych i mieszkają w tym czasie samotnie albo z kolegami. Wspomniałem już, że kobitki grupują się w kolonie, które zasiedlają strychy, szczeliny w budynkach, dziuple drzew itd. Zgrupowania samic nocka dużego wiszą na widoku na ścianach strychów, a gacka brunatnego czy karlika większego ukryte są w szczelinach i trudno je zauważyć. Za okiennicami schowane bywają kolonie rozrodcze mopka, a w dziuplach drzew borowca wielkiego.


Młode rodzą się w ciągu dnia. W czasie porodu matka ustawia się głową do góry i noworodek wpada w rozciągniętą błonę ogonową. Czasem mama rodzi w pozycji poziomej trzymając się stropu kciukami i stopami. Dziecko zostaje dokładnie wylizane i wyczyszczone. W pierwszych dniach noworodek stale przyczepiony jest do sutka, a mama w tym czasie pozostaje w kolonii. Potem młode zostawiane są razem jakby w żłobku, a matki starają się polować krócej i efektywniej. Karmią dzieci swoim mlekiem tuż przed wylotem na łowy i zaraz po powrocie. Każda mama rozpoznaje bezbłędnie zapach i głos swojego dziecka. Noworodki są pozbawione sierści i ślepe, jednak mają już komplet mlecznych zębów. Po ok. 6 dniach otwierają oczy, ale latają dopiero po 20-30 dniach. Pierwsze ich polowania zwykle nie są uwieńczone sukcesem i nadal muszą być  dokarmiane mlekiem matki.

Kończyłem właśnie ten wpis na blogu, gdy przyleciał borowiec wielki Borys. Był tak podekscytowany, że zapomniał języka w gębie. Kiedy odzyskał mowę, kazał mi szybko lecieć za nim. Poleciałem więc, zastanawiając się, co tym razem strzeliło mu do głowy. Okazało się, że został ojcem i chciał mi pokazać swojego syna. Popatrzyliśmy z ukrycia, aby nie denerwować kobitek z kolonii. Bałem się, bo w końcu zgrupowanie prawie 100 nietoperzyc większych ode mnie to nie przelewki. Mały borowiec dostał na imię Zdzisiu. Oczywiście pogratulowałem Borysowi. Zobaczcie sami jak wygląda mały borowiec z mamą.
Mały borowiec wielki z mamą
Fot. A. Kepel

czwartek, 28 czerwca 2012

Dieta nietoperzy


Przy okazji Euro 2012 dowiedziałem się, co jedzą nasi piłkarze. A jak wygląda dieta polskich nietoperzy? Jesteśmy głównie owadożerne, chociaż zjadamy też inne stawonogi, jak np. pająki czy kosarze. Ale jak upolować w locie pająka? Otóż w zależności od tego co kto lubi, wybieramy  odpowiadający nam  sposób zdobywania ulubionego pokarmu. Nietoperze polujące w locie (np. borowiaczek) chętnie zjadają  latające owady – motyle nocne, czyli ćmy oraz muchówki. Inne nietoperze uwielbiają jeść duże chrząszcze z rodziny biegaczowatych oraz kosarze, pająki czy stonogi. Amatorem chrząszczy jest nocek duży, który poszukuje potencjalnych ofiar nasłuchując wydawanych przez nie szmerów i szelestów. Ja z kolei nie jestem wybredny. Potrafię łapać ofiary podczas lotu oraz zebrać je z roślinności. W moim menu znajdują się więc zarówno owady latające (zwłaszcza ćmy), jak i wędrujące po podłożu gąsienice motyli, pająki czy kosarze. Dzięki temu moja dieta jest bardziej zróżnicowana.

Ale od każdej reguły bywają wyjątki. Otóż w przypadku masowego pojawu czy rójki którejkolwiek z potencjalnych ofiar, wszystkie nietoperze z okolicy, jeśli tylko są w stanie ją upolować, objadają się nią do oporu.



niedziela, 24 czerwca 2012

Lampiony

Poznaniacy postanowili uczcić noc z 21 na 22 czerwca, zwaną Nocą Kupały, wypuszczając  w powietrze tysiące zapalonych lampionów. Dla ludzi może to i fajnie wygląda, ale dla przyrody może wcale nie być obojętne. Płonące lampiony, roznoszone losowo przez wiatr, mogą spowodować pożar, jeśli spadną przed wypaleniem się w nieodpowiednie miejsce. Na szczęście tym razem deszczowa pogoda zmniejszyła ryzyko takiego zdarzenia. W ostatni czwartek w niebo nad Poznaniem wzbiło się 18 tysięcy lampionów. Była to próba pobicia rekordu Guinessa. Kiedy opadły, pobito chyba rekord ilości śmieci. Kolorowe resztki zalegały w całej okolicy - zarówno na brzegach Warty, jak i na drzewach ratajskich osiedli. Jak dobrze, że tamtej nocy nie latałem w pobliżu rzeki. Nie wiem co bym zrobił, gdyby nagle otoczyło mnie tysiące kolorowych światełek. Mam nadzieję, że w przyszłym roku jakoś inaczej będzie obchodzona Noc Kupały.

czwartek, 21 czerwca 2012

Uratowana rudawka część 2


Jeszcze dwadzieścia lat temu populacja latających lisów z Pemby była na granicy wymarcia. Przyczyniło się do tego niszczenie ich siedlisk, czyli masowa wycinka lasów deszczowych. Rudawka pembska od dawna była też lokalnym przysmakiem na tej wyspie,  a gdy tradycyjne sposoby polowań zostały zastąpione przez strzelanie z broni palnej, nie tylko niebezpiecznie wzrosła liczba zabijanych nietoperzy, ale pozostałe były dodatkowo ustawicznie płoszone. 


Aby uratować te nietoperze przed zagładą w pierwszej kolejności przeprowadzono kampanię edukacyjną wśród mieszkańców wyspy. Uświadomiono im drastyczny spadek liczebności tych największych na wyspie nietoperzy i jego przyczyny. Zabroniono strzelania do nietoperzy z broni palnej oraz ograniczono wycinkę pozostałości tamtejszych lasów.


Ponieważ zwierzęta te występują jedynie w tym jednym miejscu na świecie, mogą stanowić jedną z atrakcji przyciągających turystów. Tak też się stało i obecnie coraz większa część ludności wyspy utrzymuje się lub przynajmniej czerpie dodatkowe dochody z usług turystycznych.  Populacja rudawki pembskiej jest obecnie stabilna i monitorowana przy udziale miejscowej ludności.
Rudawki z wyspy Pemba na szczęście nadal można podziwiać.
Fot. A. Kepel

środa, 20 czerwca 2012

Uratowana rudawka

Postanowiłem przedstawić wam dziś pewnego afrykańskiego nietoperza, którego niedawno udało się uratować od zagłady. Na wyspie Pemba położonej ok. 50 km od wybrzeża Tanzanii mieszka endemiczny gatunek nietoperza, czyli spotykany tylko w tym jednym miejscu na świecie. Nazywany jest latającym lisem z Pemby albo rudawką pembską. Barwa futerka i kształt pyszczka rzeczywiście upodabniają go do naszego lisa. Poza rdzawym futerkiem na brzuchu i grzbiecie ma czarne uszy, mordkę i skrzydła. Ten duży nietoperz waży około pół kilograma (400-650 g). Odżywiając się owocami i kwiatami przyczynia się do zapylania  oraz do rozsiewania nasion roślin dzikich i uprawnych. Ma duże oczy i doskonały wzrok, którym wyszukuje dojrzałe owoce. W odróżnieniu ode mnie, latający lis z Pemby w ogóle nie używa echolokacji. Jutro napiszę w jaki sposób został ocalony.
Latający lis z Pemby albo rudawka pembska
Fot. A. Kepel

wtorek, 19 czerwca 2012

Wystawa na półmetku

Chcę przypomnieć wszystkim, którzy jeszcze nie widzieli Ogólnopolskiej Wystawy Plastycznej Gacki 2012, że zostało już niewiele czasu, aby się z nią zapoznać. We wpisie z początku miesiąca dotyczącym wystawy, znajdują się szczegółowe informacje o miejscu i godzinach otwarcia ekspozycji. Wieczorkiem polecieliśmy tam z Wieśkiem - nockiem rudym. Na szczęście wystawa znajduje się na parterze z ogromnymi szybami w oknach, przez które mogliśmy wszystko dokładnie zobaczyć, sami pozostając w ukryciu. 
Hol na parterze z najlepszymi pracami. 
Fot. J. Węgiel

Byliśmy zachwyceni. Wieśkowi szczególnie podobała się aranżacja wystawy z sylwetkami lecących nietoperzy. Mnie z kolei zainteresowały tablice edukacyjne na pierwszym piętrze. Bogato ilustrowane zdjęciami ukazują życie nietoperzy. Nawet ja dowiedziałem się czegoś nowego.  Może i wy skorzystacie.

sobota, 16 czerwca 2012

Seans filmowy


W piątek 15 czerwca miałem pierwsze urodziny. Zaprosiłem Borysa, borowca wielkiego oraz Wieśka, nocka rudego i urządziliśmy sobie małą imprezkę. Wiesiek przeszukiwał Internet i znalazł śmieszny filmik na you tube. Uśmialiśmy się na całego. Może i wy zechcecie go obejrzeć.



Nie wiem czyją krew piły niedawno komary, ale mnie, Borysowi i Wieśkowi coś ostatnio humor bardzo dopisuje. Ciekawe czy ma to coś wspólnego ze Strefą Kibica z okazji Euro 2012? W każdym razie jak zjemy więcej komarów w ciągu nocy, to od razu można poznać po naszym zachowaniu. A przecież my tylko się bawimy.